Przemierzając wczoraj wieczorem po pracy standardową ścieżkę w stronę autobusu, nie zabrakło nawoływań i zaproszeń na tylne siedzenie motorbika.
Z lewej strony nieśmiało machający Wietnamczyk, z przodu nadjeżdżający pędzący niczym błuskawica chudy kierowca wydziera się na całe gardło: madame motorbike madame motorbike!! Tak tak, to własnie ja, ale po co od razu tyle krzyku.
Wśród tych tłumów i wrzasków o mało co i bym nie usłyszała skromnego dochodzącego zza rogu głosu: Madame Honda!
Już nie jestem jakąś tam zwykłą madame motorbike - teraz jestem obrandowana Madame - Madame Honda!
RYŻa maRenza na azjatyckich ścieżkach - Wietnam&China. W poszukiwaniu przygód i doznań biznesNovych, smakowych i kulturalnych.
poniedziałek, 9 listopada 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz