<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717</id><updated>2011-09-22T16:41:13.912+07:00</updated><title type='text'>maRenza</title><subtitle type='html'>RYŻa maRenza na azjatyckich ścieżkach.
W poszukiwaniu przygód i doznań biznesNovych, smakowych i kulturalnych.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>26</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-8107540398032094692</id><published>2011-04-13T19:50:00.000+07:00</published><updated>2011-04-13T20:00:03.536+07:00</updated><title type='text'>Postanowienia noworoczene - reaktywacja 3!</title><content type='html'>Jutro zaczynam obchody Nowego Roku - już po raz trzeci w tym roku. Mówią, że do trzech razy sztuka więc może tym razem uda mi się dotrzymać postanowień noworocznych w ramach których nastąpić ma rekatywacja mojego blogasa. &lt;br /&gt;Jutro wyruszam na kolejną wyprawę ajzatycką - kierunek zachód -&gt; Kambodża! Od kilkunastu miesięcy odkładana, spychana na coraz dalsze pozycje na liście miejsc do zobaczenia. W końcu doczekała się i jakież to szczęście mnie spotkało, bo właśnie w czasie mojego pobytu Kambodża obchodzić będzie swój Nowy Rok a zatem do zobaczenia w nowym khmerskim roku!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-8107540398032094692?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/8107540398032094692/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2011/04/postanowienia-noworoczene-reaktywacja-3.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/8107540398032094692'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/8107540398032094692'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2011/04/postanowienia-noworoczene-reaktywacja-3.html' title='Postanowienia noworoczene - reaktywacja 3!'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-6253103436416275848</id><published>2010-07-04T17:55:00.000+07:00</published><updated>2010-07-04T19:20:33.617+07:00</updated><title type='text'>odDAJĘ (swój) GŁOS!</title><content type='html'>Po dłuższej przerwie spowodowanej wieloma czynnikami, którym nie zamierzam poświęcać bitów ani bajtów mojego słabego chińskiego połączenia postanowiłam wrócić do swych blogowych opowieści. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już ponad rok od kiedy przybyłam do Azji, wówczas nieświadoma przygód jakie mnie tutaj czekają. 365 dni nie daje jeszcze prawa do ubiegania się o azjatyckie obywatelstwo, to za mało aby się zadomowić, ale wystarczająco dużo obrotów ziemi, żeby Azja zakręciła w głowie i uzależniła. Apetyt rośnie w miarę widzenia!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś wielki dzień - moje pierwsze wybory na emigracji. Pierwsze i ostatnie? Któż to wie...mam tylko nadzieję, że rodacy w Polsce oddadzą mądre głosy na lepszą Polskę, do której będę chciała wrócić. Obiecałam sobie, że jeśli wybory wygra Kaczor to ucieknę jeszcze dalej od Polandii...Australia, Nowa Zelandia albo tam, gdzie diabeł mówi dobranoc. Lepszy diabeł na dobranoc niż Kaczor na każdy dzień (dobry?).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem przekręcam moją azjatycką klepsydrę i odliczam przesypujące się ziarenka losu. Byle przyniosły jeszcze dużo miłych niespodzianek, przygód, nowych dróg z napotkanymi na nich uśmiechami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-6253103436416275848?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/6253103436416275848/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2010/07/oddaje-swoj-gos.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/6253103436416275848'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/6253103436416275848'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2010/07/oddaje-swoj-gos.html' title='odDAJĘ (swój) GŁOS!'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-5982713757388996462</id><published>2010-05-19T20:17:00.004+07:00</published><updated>2011-05-14T21:18:16.093+07:00</updated><title type='text'>Tajlandia - przystanek spokój duszy</title><content type='html'>Bangkok przywitał mnie lekkim deszczem, pomiędzy kroplami nieśmiało przedzierały się jeszcze resztki upału. Co spodziewałam się tutaj ujrzeć, czego doświadczyć skoro właśnie podczas krótkich 2 dni mojego pobytu odbywały się zamieszki i całe miasto było sparaliżowane.&lt;br /&gt;Po raz pierwszy ujrzałam Tajlandię na Expo w Szanghaju i już tam przypadła mi do gustu ze swoimi bogatymi zdobieniami w kolorze złota i głębokiej czerwieni, pięknym makaronowym pismem, z Tajami, którzy w geście powitania składają dłonie przy sercu lekko się kłaniając i w ten sposób spływa na przybywających magiczna energia. &lt;br /&gt;Czy to nie paradoks, że akurat w czasie zamieszek trafiłam do Bangkoku i wydał się najbardziej spokojnym krajem w Azji. Albo jeszcze niewiele widziałam, albo to oznaki przemęczenia sajgonem w Sajgonie. &lt;br /&gt;Zakochana w tym mieście, z nadzieją powrotu żegnam się ที่คุณเห็น co znaczy Do zobaczenia!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-5982713757388996462?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/5982713757388996462/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2010/05/tajlandia-przystanek-spokoj-duszy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/5982713757388996462'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/5982713757388996462'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2010/05/tajlandia-przystanek-spokoj-duszy.html' title='Tajlandia - przystanek spokój duszy'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-7887256684586802502</id><published>2010-04-21T23:19:00.001+07:00</published><updated>2010-04-21T23:41:12.324+07:00</updated><title type='text'>Pora deszczowa? w Szanghaju?</title><content type='html'>Kwiecień 2010 roku należy do najzimniejszych od 130 lat. Nie dosyć, że zimno, pada to jeszcze z każdej strony zawiewa chińczykami.Ale chyba i tak to lepsze niż chmura znad Islandii paraliżująca Europę. Tutaj tłumy chińczyków paraliżują jedynie ruch uliczny, kłębią się w autobusach gdzie dziś zabrakło dla mnie miejsca. Szybko wyciągnęłam wnioski z tej lekcji i poszłam za tłumem wciskając się do metra. &lt;br /&gt;Strach pomyśleć co się będzie działo za parę dni na otwarciu Expo 2010...dobrze, że w tym czasie będę w mniej zaludnionym miejscu - Wietnamie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-7887256684586802502?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/7887256684586802502/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2010/04/pora-deszczowa-w-szanghaju.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/7887256684586802502'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/7887256684586802502'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2010/04/pora-deszczowa-w-szanghaju.html' title='Pora deszczowa? w Szanghaju?'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-1910861811807454043</id><published>2010-04-05T19:34:00.001+07:00</published><updated>2010-04-05T20:45:17.810+07:00</updated><title type='text'>Wesołych Świąt!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/S7noNPUIV0I/AAAAAAAAIHc/StPlYZn7R3U/s1600/VN+wielkanoc.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 127px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/S7noNPUIV0I/AAAAAAAAIHc/StPlYZn7R3U/s200/VN+wielkanoc.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5456647737682974530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tegoroczne święta wielkanocne przyszło mi spędzić w wietnamskim otoczeniu. &lt;br /&gt;Trudne to zadanie wprowadzić trochę świątecznej atmosfery, gdy jedyne kurczakopodobne dekoracje w jakie można się tu zaopatrzyć to kurze łapki lub  wędzone kaczki serwowane wraz z głową - nie,taka ozdoba na pewno nie zagości na moim świątecznym stole. Dzięki szeroko zakrojonej akcji "paczka dla Wietnamu' udało mi się zorganizować prosto z Polski farbki do pisanek i nawet zajączka, którego własnoręcznie pomalowałam. &lt;br /&gt;Kolorowanie jajek nie obyło się bez małej przeszkody w postaci braku octu. Każdy kto kiedykolwiek bawił się w pisanki i używał barwników, wie że najlepszy efekt daje reakcja H20+barwnik+ocet...do pełni szczęścia brakowało mi tylko octu i postanowiłam kolejny raz w życiu zabawić się w małego chemika. Tym razem obiektem eksperymentów były jajka a nie moja głowa, a dokładniej włosy wiec ryzyko niewielkie. Sięgnęłam po słoik ogórków konserwowych w zalewie octowo-czosnkowej. Nic to, że ogórki przeżywały swoją drugą młodość - eksperyment się udał! &lt;br /&gt;Kolejnym elementem świątecznej atmosfery są palemki więc postanowiłam wybrać się tam, gdzie ich w bród - plaża! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W otoczeniu palemek, z hand-made pisankami i w towarzystwie zajączka rozkoszowałam się wielkanocną atmosferą - Wesołych Świąt!&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/S7npHaQN9cI/AAAAAAAAIHs/0iqTWV5hSSc/s1600/VN+palemka.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/S7npHaQN9cI/AAAAAAAAIHs/0iqTWV5hSSc/s320/VN+palemka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5456648737051768258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-1910861811807454043?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/1910861811807454043/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2010/04/wesoych-swiat.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/1910861811807454043'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/1910861811807454043'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2010/04/wesoych-swiat.html' title='Wesołych Świąt!'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/S7noNPUIV0I/AAAAAAAAIHc/StPlYZn7R3U/s72-c/VN+wielkanoc.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-3127340039602309920</id><published>2010-02-26T06:40:00.001+07:00</published><updated>2010-04-21T23:23:01.716+07:00</updated><title type='text'>Happy Tiger Year!</title><content type='html'>Nowy rok w Azji rozpoczął się pod znakiem Tygrysa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WSZYSTKIM TYGRYSOM I INNYM ZWIERZOM ŻYCZĘ SZCZĘŚLIWOŚCI W 2010!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczególnie dużo szczęścia i wytrwałości tym, którzy mają uczulenie na sierść kota...&lt;br /&gt;Niestety ja równiez należę do tej grupy, co jest bardzo dziwne bo ja uwielbiam koty tylko, że one mnie trochę mniej wytwarzając na moj widok jakies fluidy na które reaguje kichaniem i prychaniem. &lt;br /&gt;Wierzę jednak w to, że ten rok będzie swego rodzaju terapią odczuleniową i szczęśliwie, w pełni formy zrealizuję swe marzenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie pozostało mi nic innego jak sprawdzić na własnej końskiej skórze  (tak tak, w chińskim choroskopie przypadło mi być koniem w ciągłym biegu). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako rasowy koń nie mogę usiedzieć na miejscu i ruszam z kopyta ku wyzwaniom noworocznym! Wio!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NOTKA OD WYDAWCY: w Azji czas liczy się wg kalendarza lunarnego. Rok tygyrsa rozpoczął się nieco później niż nasz ucywilizowany rok kalendarzowy, bo 14 lutego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-3127340039602309920?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/3127340039602309920/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2010/02/happy-tiger-year.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/3127340039602309920'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/3127340039602309920'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2010/02/happy-tiger-year.html' title='Happy Tiger Year!'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-1669071576908888747</id><published>2009-11-27T15:19:00.001+07:00</published><updated>2009-11-27T15:26:43.045+07:00</updated><title type='text'>Przerwa techniczna ...przepraszamy za usterki</title><content type='html'>W związku z przedłużonym pobytem w Chinach, gdzie dostęp do gmaila, nie wspominając o bloggerze jest ograniczony proszę o cierpliwość i czujność - wkrótce nowa odsłona mojego blogasa, z przygodami prosto z chińskich zakręconych ścieżek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-1669071576908888747?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/1669071576908888747/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/11/przerwa-techniczna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/1669071576908888747'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/1669071576908888747'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/11/przerwa-techniczna.html' title='Przerwa techniczna ...przepraszamy za usterki'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-4339457862672031403</id><published>2009-11-10T14:47:00.000+07:00</published><updated>2009-11-12T22:24:18.271+07:00</updated><title type='text'>Aaaaawans!</title><content type='html'>Przemierzając wczoraj wieczorem po pracy standardową ścieżkę w stronę autobusu, nie zabrakło nawoływań i zaproszeń na tylne siedzenie motorbika. &lt;br /&gt;Z lewej strony nieśmiało machający Wietnamczyk, z przodu nadjeżdżający pędzący niczym błuskawica chudy kierowca wydziera się na całe gardło: madame motorbike madame motorbike!! Tak tak, to własnie ja, ale po co od razu tyle krzyku.&lt;br /&gt;Wśród tych tłumów i wrzasków  o mało co i bym nie usłyszała skromnego dochodzącego zza rogu głosu: Madame Honda!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już nie jestem jakąś tam zwykłą madame motorbike - teraz jestem obrandowana Madame - Madame Honda!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-4339457862672031403?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/4339457862672031403/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/11/aaaaawans.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/4339457862672031403'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/4339457862672031403'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/11/aaaaawans.html' title='Aaaaawans!'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-6789360323512375968</id><published>2009-10-28T22:54:00.003+07:00</published><updated>2011-05-15T17:25:37.189+07:00</updated><title type='text'>Legeny, mity i feng shui.</title><content type='html'>Prawda li to - podróże kształcą!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki ostatniej wycieczce udało mi się rozwikłać zagadkę, która od pierwszego dnia przybycia nie dawała mi spokoju.&lt;br /&gt;Ten nieobliczalny palec wydłubywalec zakończony obrzydliwie długaśnym pazurem - znak rozpoznawczy każdego szanującego się Wietnamczyky i Chińczyka.  &lt;br /&gt;Czy zgodnie z powyższą nazwą palec ów służy im do niecnych celów? Pewnie wśród bardziej kreatywnych posiadaczy moglibyśmy naliczyć się setki sposobów wygorzystania go w życiu codziennym.&lt;br /&gt;Stop! Pazur ten został zapuszczony do znacznie wyższych celów - filozoficzno-religijnych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uroczy pan przewodnik w równie uroczy sposób wyjaśnił czym ten pazur jest naprawdę dla tutejszych mężczyzn. Potwierdzeniem męskości, symbolem luksusu, w wielu przypadkach po prostu niespełnionymi marzeniami o byciu kimś ważnym. &lt;br /&gt;Każdy z nich wierzy, że w poprzednim życiu był tygrysem a być tygrysem w Azji to jak być Papieżem w Europie! Pazur więc jest pozostałością po poprzednim życiu, ale też nadzieją, że kolejne wcielenie będzie równie silne i piękne!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-6789360323512375968?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/6789360323512375968/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/10/legeny-mity-i-feng-shui.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/6789360323512375968'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/6789360323512375968'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/10/legeny-mity-i-feng-shui.html' title='Legeny, mity i feng shui.'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-4002788888177526596</id><published>2009-10-16T22:36:00.000+07:00</published><updated>2009-10-16T22:39:30.928+07:00</updated><title type='text'>马莲娜 ...</title><content type='html'>...to moje chińskie imię. Jest śliczne!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-4002788888177526596?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/4002788888177526596/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/10/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/4002788888177526596'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/4002788888177526596'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/10/blog-post.html' title='马莲娜 ...'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-4102034068204668326</id><published>2009-08-31T14:23:00.001+07:00</published><updated>2009-10-29T07:49:29.424+07:00</updated><title type='text'>Upojenie OK!AZJĄ -&gt; Singapur</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/SujmdyhwL7I/AAAAAAAAG2Y/fdex_OExSg4/s1600-h/IMG_1845.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/SujmdyhwL7I/AAAAAAAAG2Y/fdex_OExSg4/s200/IMG_1845.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397817552857477042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kolejna wyprawa sięgnęła poza granice Wietnamu. Trafiłyśmy do pięknego, czystego, zielonego, pełnego shopingów Singapuru. Nawet mężczyźni jakby bardziej przystojni...przez moją rudą głowę przelatuje myśl, aby uwić tutaj rodzinne gniazdko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tym pozytywnym wrażeniu przyszedł czas na drugie wrażenie, które rozmyło wszelkie nadzieje na możliwość cywilizacji. Muszę przyzwyczaić się do panujące w tej cześći świat cywilizAZJI.&lt;br /&gt;Dzielnica Little India, w której umiejscowiony był nasz hostel przywitała pachnącym curry Hindusem, który zaskoczył nas znajomością technologii EDI (:-0). &lt;br /&gt;Piersze kroki skierowałyśmy do hinduskiej świątyni, potem wpadłyśmy prosto w paszczę lwa, który przybrał postać szaleńców tąńczących na ulicach, śliniącego się i wygłodniałego pomyleńca w kolejce po osławiony hinduski placek. Przerażona tymi widokami Ania nie pozwoliła mi się nacieszyć smakiem placka, którego połykałam w całości nabawiając się przy tym wrzodów.&lt;br /&gt;Wyleczyłam się z podrózy do Indii.&lt;br /&gt;Pierwszy zaliczony shopping mall (w tym przypadku użycie słowa 'mall' jest lekkim nadużyciem ) prezentował modę lat 70-tych, średnia wieku klientów sięgała 60 lat. &lt;br /&gt;Zaczynam się zastanawiać czy aby trafiłyśmy do tego właściwego Singapuru. &lt;br /&gt;Tak! Nagle krajobrazy zaczynają przypominać obrazki z pocztówek - jesteśmy uratowane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowoczesne pnące się w górę budynki, szerokie chodniki, których tak mi brak w Wietnamie, tętniące nocne życie, mieszkana narodości, wyznań i smaków. Posmakujcie sami tego miejsca: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://picasaweb.google.com/marzena.kowalkowska/Singapore?authkey=Gv1sRgCLSdyaK-n_CofQ&amp;feat=directlink&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-4102034068204668326?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/4102034068204668326/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/08/upojenie-okazja-singapur.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/4102034068204668326'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/4102034068204668326'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/08/upojenie-okazja-singapur.html' title='Upojenie OK!AZJĄ -&gt; Singapur'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/SujmdyhwL7I/AAAAAAAAG2Y/fdex_OExSg4/s72-c/IMG_1845.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-6263905063093999868</id><published>2009-08-21T12:10:00.000+07:00</published><updated>2009-08-31T21:41:23.574+07:00</updated><title type='text'>To już 2 miesiące....</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/SpvhB9vdXLI/AAAAAAAAF4s/wtVutqDUd48/s1600-h/IMG_1813.CR2.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/SpvhB9vdXLI/AAAAAAAAF4s/wtVutqDUd48/s200/IMG_1813.CR2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376138004066557106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;...czas w Azji niesamowiecie szybko mija. &lt;br /&gt;Czas na małe wspominki i  analizę bieżącej sytuacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;KIEDYŚ&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;Środek lokomocji = taksówka&lt;br /&gt;ubrania = wyłącznie z polskich sklepów&lt;br /&gt;znajomość języka = 5 słów na krzyż&lt;br /&gt;ulubione dania = arbuz i ananas&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;DZIŚ&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;środek lokomocji = taksówka(20%) + autobus&lt;br /&gt;ubrania = wietnamizacja następuje w niesamowitym tempie, ostatni tydzień to kolejne 4 wietnamskich fatałaszków&lt;br /&gt;znajomość języka = dalej na beznadziejnie niskim poziomie, body language odgrywa dominującą rolę&lt;br /&gt;ulubione dania = arbuz, soczek ananasowy, suszone banany z orzechami, kujczak, akceptuję tak znienawidzony na początku sos rybny....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Strach pomyśleć jaki jest kolejny etap ewolucji - akceptacja wietnamskich mężczyzn???&lt;br /&gt;Czas chyba wracać do domu...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-6263905063093999868?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/6263905063093999868/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/08/to-juz-2-miesiace.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/6263905063093999868'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/6263905063093999868'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/08/to-juz-2-miesiace.html' title='To już 2 miesiące....'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/SpvhB9vdXLI/AAAAAAAAF4s/wtVutqDUd48/s72-c/IMG_1813.CR2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-7578007832200253368</id><published>2009-08-16T12:32:00.000+07:00</published><updated>2009-09-02T11:55:34.255+07:00</updated><title type='text'>Bliskie spotkania 3 stopnia z wietnamskim mężczyzną....FOOT massaaaaaage!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Spvd9YR4ZBI/AAAAAAAAF4k/3QX_maT2lQI/s1600-h/IMG_0766.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 128px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Spvd9YR4ZBI/AAAAAAAAF4k/3QX_maT2lQI/s200/IMG_0766.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376134626756027410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zapowiadał się bardzo spokojny i leniwy łikend. &lt;br /&gt;Wreszcie dłuższy niż 5 godzin sen. Kontynuacja europejskich smaków - obiad w wersji francuskich naleśników z nutellą i bananami. &lt;br /&gt;Wieczorem postanowiłyśmy ruszyć w 'miasto' sprawdzić jak toczy się prawdziwe życie nocne. Trafiłyśmy tym razem do klubu Go2, gdzie tłoczą się zagraniczni turyści, klimaty muzyczne przywołują wspomnienia lat 80 i 90-tych.   &lt;br /&gt;Tutaj napotkałyśmy australijskich turystów i tak od słowa do słowa urosła rozmowa, wymieniliśmy własne doświadczenia z podróży. Okazało się, że jeszcze przed nami wiele nieodkrytych przeżyć - postanowiłyśmy to nadrobić ten nocy. Foot-massage! &lt;br /&gt;Trafiłyśmy tutaj dzięki rekomendacji - w sprawdzone zręczne dłonie oddamy dzisiaj swoje stopy. &lt;br /&gt;Masarnia, bo tak muszę nazwać salę gdzie odbywają się masowe masowania pomieścić może 15 osób, każdy ma swój fotelik, masażystkę (to wersja dla męskiej części klienteli) oraz masażystę - opcja dla kobiet.  &lt;br /&gt;Niech nikt nie da się zwieść nazwie - foot massage, to w rzeczywistości masaż od stóp do głów. &lt;br /&gt;Mój wietnamski masażysta wymasował całe moje ciało - nogi od palców do pachwin (:-0), moje pośladki zostały potraktowane przez jego kolana (:-0), a mój kręgosłup łupnął 2 razy gdy rozpoczęliśmy sesję rozciągania. Efekt lekkich nóg i całej reszty ciała warty jest swojej ceny - 20zł za godziną sesję. &lt;br /&gt;Bezcenne!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-7578007832200253368?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/7578007832200253368/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/08/bliskie-spotkania-3-stopnia-z.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/7578007832200253368'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/7578007832200253368'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/08/bliskie-spotkania-3-stopnia-z.html' title='Bliskie spotkania 3 stopnia z wietnamskim mężczyzną....FOOT massaaaaaage!'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Spvd9YR4ZBI/AAAAAAAAF4k/3QX_maT2lQI/s72-c/IMG_0766.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-1359192833014019971</id><published>2009-08-10T10:02:00.001+07:00</published><updated>2009-10-28T22:46:57.637+07:00</updated><title type='text'>Nie spać! Zwiedzać!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/SuhmwI_oFAI/AAAAAAAAG0Q/VmNToGDB_PA/s1600-h/IMG_0436.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/SuhmwI_oFAI/AAAAAAAAG0Q/VmNToGDB_PA/s200/IMG_0436.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397677130637644802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie 2 tygodnie minęły w atmosferze niedospania, ciągłego ruchu, poznawania miasta, nowych ludzi. 5 godzin snu dziennie, ogrom emocji. Zaczynamy czuć się jak na ostatnim kilometrze maratonu, niby meta tuż tuż, ale sił już brak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To może nad morze, gdzie gorący piasek, piekące słońce i szum fal przyniosą ukojenie skołatanym myślom i wymęczonym ciałom. &lt;br /&gt;Obieramy kierunek na północ -&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Mui Ne&lt;/span&gt; - mała miejscowość oddalona od Saigonu 220 km, do której docieramy sleeping autobusem.  5 godzin podróży to studium przypadków:&lt;br /&gt;- muzycznych - kierowca nas raczy wietnamskimi love songami &lt;br /&gt;- kulinarnych - z prawej dolatuje zapach rybki, z lewej ryżu z sosem rybnym, z tyłu wyciągnięte nogi sąsiada; &lt;br /&gt;- miłosnych - parka azjatyckich chłopców...pozostawiam to waszej wyobraźni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widok jaki ukazał się moim oczom przekroczył najśmielsze oczekiwania - raj w Wietnamie! Kto by się tego spodziewał, no na pewno nie ja. Pal licho, że pokój w hostelu lekko zajeżdża grzybnia i pleśnią, brak okna - na to akurat przygotowałam się psychicznie. &lt;br /&gt;Vamos a la playa poczuć wiatr we włosach, pomnożyć liczbę piegów na twarzy. &lt;br /&gt;Nie ma co się rozpisywać - 2 piękne dni ze słońce za pan brat, nasiadówki w knajpce na plaży w doborowym towarzystwkie królewskich krewetek, francuskich naleśników - raj wkoło, niebo w gębie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje życie pełne niespodzianek i tym razem mnie nie zawodzi.  &lt;br /&gt;Noc pod gołym niebem na plaży w oczekiwaniu na powrotny autobus, który w rozkładzie jazdy figuruje przy godzinie 2:00. &lt;br /&gt;Przystanek to ławeczka pod gołym niebem pod osławionym hostelem...bryza nadmorska w przeciągu kilku sekund przeistacza się w burzę...w całej miejscowości gasną światła, z Anią chronimy się pod pelerynką i tak godzinę czekamy na wybawienie i autobus do domu. Godzina 3 i ani widu ani słychu, więc postanawiamy przebiec na główny przystanek...wietnamskie sandały niosą nas przez kałuże, główną drogą oświetloną tułającymi się od czasu motorajkami. Tutaj również brak autobusu...zmęczone wracamy do hostelu i prosimy o pomoc. Nasi przemili gospodarze wykonują parę interwencyjnych rozmów, z których nic nie wynika, bo autobusu jak nie było tak i nie ma. Pozostaje nam przespać noc i z samego rana złapać autobus nacht Saigon. Po krótkich negocjacjach, które ograniczyły się do pokazania banknotu 100-tysięcznego 'hospodyni' zaprasza nas do pokoju. Nerwy zaczynają puszczać, ubrane w piżamki gotowe do snu nagle słyszymy hałas dochodzący z ulicy i pukanie do drzwi -AUTOBUS! &lt;br /&gt;tylko 2 godziny spóźnienia. Jak prawdziwe wietnamki ubrane w piżamki wskakujemy do autobusu - czas do domu!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-1359192833014019971?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/1359192833014019971/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/08/nie-spac-zwiedzac.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/1359192833014019971'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/1359192833014019971'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/08/nie-spac-zwiedzac.html' title='Nie spać! Zwiedzać!'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/SuhmwI_oFAI/AAAAAAAAG0Q/VmNToGDB_PA/s72-c/IMG_0436.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-7177236254148570578</id><published>2009-08-06T13:30:00.000+07:00</published><updated>2009-08-07T00:15:34.234+07:00</updated><title type='text'>Winda. Connecting people!</title><content type='html'>Każdy dzień przynosi nam nowe znajomości - kultury, smaków, zachowań, ludzi. &lt;br /&gt;Dzisiejszy dzień to nowy znajomy napotkany w windzie - Calvin, chłopak z USA, który przyjechał odnaleść swoje korzenie. &lt;br /&gt;Lekcje angielskiego i wietnamskiego mamy za darmo :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-7177236254148570578?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/7177236254148570578/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/08/winda-connecting-people.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/7177236254148570578'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/7177236254148570578'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/08/winda-connecting-people.html' title='Winda. Connecting people!'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-7829038396512820603</id><published>2009-08-05T23:14:00.000+07:00</published><updated>2009-08-12T13:06:48.937+07:00</updated><title type='text'>My name is Madame Motorbike!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/SoIl4-IXCDI/AAAAAAAAFbI/ghh2v9HRNbs/s1600-h/madame_motobike.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 196px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/SoIl4-IXCDI/AAAAAAAAFbI/ghh2v9HRNbs/s320/madame_motobike.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5368895366460016690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jak tylko wychodzę na ulicę, każdy woła za mną: Madame Motorbike!&lt;br /&gt;Podoba mi się to moje nowe wietmaskie imię :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rysunek autorstwa Filipa Depy - all rigths reserved!&lt;br /&gt;http://www.oneform.pl/&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-7829038396512820603?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/7829038396512820603/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/08/my-name-is-madame-motorbike.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/7829038396512820603'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/7829038396512820603'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/08/my-name-is-madame-motorbike.html' title='My name is Madame Motorbike!'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/SoIl4-IXCDI/AAAAAAAAFbI/ghh2v9HRNbs/s72-c/madame_motobike.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-8139902335541343727</id><published>2009-08-03T21:57:00.001+07:00</published><updated>2009-08-18T00:11:36.252+07:00</updated><title type='text'>Osobliwości i wariacje wietnamskie</title><content type='html'>1. HAUTE COUTURE - pidżama fashion week.&lt;br /&gt;Esencja wyszukanego stylu krawiectwa, która powoli zanika na północy kraju w Hanoi, aby przybrać formę klasycznych fasonów w Sajgonie i rozkwitnąć tysiącami barw w Delcie Mekongu. &lt;br /&gt;Jak po raz pierwszy zobaczyłam kobiety ubrane w piżamki, myślałam, że one nieświadomie się tak ubierają. Po dogłębnej analizie okazało się, że jest to bardczo wygodne - świeżą piżamkę należy założyć wieczorową porą, wyspać się i chodzić cały dzień....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. ZAKUPY. Wybrałyśmy się pewnego wieczoru do centrum handlowego - zwykłe babskie zakupy. Przy wejściu zostałyśmy zatrzymane przez panią ubraną w maseczkę, rękawiczki gumowe i przystawia nam termometr do szyi - pomiar temperatury i sprawdzanie, czy przypadkiem nie jesteśmy nosicielkami wirusa świńskiej grypy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. FRYTKI. Po miesiącu diety wietnamskiej rzuciłyśmy się na polsko-wyglądające frytki, ale ich smak bynajmniej nie przypominał naszych tradycyjnych frytek z tradycją smażenia na oleju wielokrotnego użycia. Przyrządzone ze słodkawych ziemniaków i podawane z masłem i cukrem! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. DOBRA LUKSUSOWE -&gt; Zestaw masło i chleb = 35 zł. Bezcenne!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. TITEK to najważniejsza część każdego wietnamskiego pojazdu. Czasami uszy więdną od tego trąbienia. Można zorganizować konkurs kto głósniej, dłużej, kto wygra ładniejszą melodię. And the winner is: koparka cofającą i wygrywająca Happy Birrthday! Brawa dla zwycięscy :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-8139902335541343727?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/8139902335541343727/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/08/osobliwosci-i-wariacje-wietnamskie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/8139902335541343727'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/8139902335541343727'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/08/osobliwosci-i-wariacje-wietnamskie.html' title='Osobliwości i wariacje wietnamskie'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-3599329574891919645</id><published>2009-08-02T20:59:00.000+07:00</published><updated>2009-08-07T00:10:34.744+07:00</updated><title type='text'>Delta Mekongu</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/SnsOfNxv_kI/AAAAAAAAFWU/cu57sFp5H70/s1600-h/IMG_1105.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/SnsOfNxv_kI/AAAAAAAAFWU/cu57sFp5H70/s320/IMG_1105.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5366899310379138626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wyzwanie zaczyna się już przy wyborze wycieczki. Z gąszczu biur podróży, które oferują wycieczki, o standardowej cenie 22USD za 2 dni ‘all inclusive’, reklamują się tą samą treścią ulotek, ale o różnej palecie barw trzeba wybrać tą jedyną najlepszą.   &lt;br /&gt;Padło na żółtą ulotkę, bo jakże by mogło być inaczej w tej części świata. &lt;br /&gt;Za mała opłatą 8USD podwyższamy standard do ‘bungalowa’, który na zdjęciach pięknie się prezentuje. Hura! Jedziemy do dżungli! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze szybkie zakupy, potrzebujemy obuwie sportowe,  co wcale nie jest taką łatwą sprawą. Nasz jakże zgrabny w Europie rozmiar 38 tutaj okazuje się stopą Yeti. Na ulicy bucianej jest chyba z 10 000 par, ale tylko 3 pary szpileczek naszego rozmiaru… to chyba jednak nie jest najlepszy wybór na ekstremalną wycieczkę w dżunglę. Nadzieja opuszcza nas z każdym kolejnym sklepem. Zza rogu wyłania się stoisko ze sportowym obuwiem…męskim. ‘Zam za diiii ‘ co znaczy discount please i oto mamy piękne małe sandałki.  Ana rozmiar 36, a ja ‘trzydziestki siódemki’ model wyborowy. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;SOBOTNIA WYPRAWA&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień zaczynamy wcześnie spacerem do biura podróży, napotykając po drodze na zdechłego szczura. Przypomina nam o celu naszej podróży – miejscu, gdzie szczury są kulinarnym przysmakiem. &lt;br /&gt;W biurze parę osób cierpliwie siedzi na plastikowych stołeczkach, miało być 40…&lt;br /&gt;Nagle wchodzi wietnamski mały mężczyzna i przemawia do nas hamerykańskim akcentem: Follow me! To nasz przewodnik. Mile zaskoczone ruszamy za nim, aby przez kolejne ulice zebrać podróżników z biur o innych kolorach ulotek.  Wsiadamy do autobusu i ruszamy, powoli tocząc się przez tłoczne ulice Sajgonu po godzinie wydostajemy się na autostradę.&lt;br /&gt;Tutaj nasz przewodnik przedstawia szczegółowy plan wycieczki i wprowadza w meandry życia ludzi Mekongu. Jego amerykański akcent wydaje mi się jakby znajomy…czyżby szlifował go na wystąpieniach Georga Busha (?). Gestykulacja i spojrzenie również nienaganne – po prostu wietnamskie wcielenie G.B. &lt;br /&gt;Autobus pokonuje kolejne kilometry, a my w tym czasie odkrywamy, że jedzie z nami prawie  cała Unia Europejska:  Holenderki, Duńczycy, Niemcy, zbyt głośna grupa Włochów, dziwnie ciche Szwedki, roześmiane Polki. &lt;br /&gt;Po 2 godzinach jazdy wysiadamy na nadbrzeżu, ubieramy urocze pomarańczowe kamizelki ratunkowe i zaczyna się wodna przeprawa. Jest wspaniale – wiatr, błękitne niebo lekko pokryte siatką chmur, brązowa woda Mekongu. &lt;br /&gt;Po drugiej stronie czekają na nas lokalne smakołyki. Przeciskamy się wąskimi ścieżkami między tłumem innych spragnionych wrażeń turystów. Zaczynamy od herbatki z cytryną i miodek, poprzez owoce aby nagle stanąć oko w oko z wężem – żywym! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właściciel węża zaprasza do robienia zdjęć z wężem i przekonuje: „He is veeeery friendly, very friendly”. Brak palca wskazującego u prawej ręki mnie nie przekonuje – czyżby to Friendly? Znacznie lepiej czuję się schowana za aparatem i pstrykam zdjęcia Ani, która niczym cyrkowa treserka zaklina węża swoim dotykiem i owija sobie go wokół szyi – chyba w poprzednim wcieleniu była wężem, albo nosiła wężowe torebki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następna atrakcja to lunch złożony z lokalnego ryżu, globalnej cola a to wszystko okraszone stołecznymi rozmowy z towarzyszami podróży. Przewodnik George pogania nas do kolejnego punktu – przeprawa małymi 4 osobowymi łódkami przez kanał. Szybki instruktaż jak należy wsiąść do łódki, spokojnie siedzieć i trzymać ręce w środku – krokodyle??  Nie. Okazuje się, że jest tłum łódek, które przepływają obok siebie obijając się. Nadpływający z naprzeciwka wioślarze krzyczą do nas, abyśmy dali napiwek naszej wioślarce. Trochę zniesmaczeni nagabywaniem, ale zadowoleni z wiosłowania naszej wioślarki dajemy napiwek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do kolejnego punktu udajemy się mini-autobusem, który dla co większych europejczyków jest pierwszą lekcją jogi. Nasza podróż, która miała trwać 3 godziny przedłuża się do 5,5 a to dzieki 7km korkom do przystani promu. Niektórym puszczają nerwy, innym pęcherze.  Wioska, w której zatrzymujemy się na noc okazuje się miastem z 4mln mieszkańców (!). Gdzie ta obiecywana dzika przyroda, cisza i spokój?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Większość zostaje w obskurnych hotelach, a 2 Polki i Italiano ruszają na motorbikach do bungalowów, gdzie czekają już nas lokalni ludzi z kolacją. Tutaj zaczyna się nasza przygoda. Ścigamy się przez miasto na motorynkach, ja z moim kierowcą ostatnia, ale za to najgłośniej trąbimy i na wybojach najwyżej podskakujemy. Po 20 minutach docieramy na miejsce. Ukryty głęboko w lesie bungalow, który na zdjęciach wyglądał jak drewniany domek okazuje się utkanym z liści bambusa szałasem z piękna werandą nad rzeką. Rzeczywiście ‘all inclusive’ – brunatna woda spod prysznica, komary, pająki, nietoperze. Z moją wyobraźnią na pewno nie zasnę. Nasz przyjaciel włoski nagle z sąsiedniego bungalowu krzyczy, że pod jego łóżkiem jest pająk wielkości ręki! I niech tam zostanie.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;NIEDZIELNE DOZNANIA WZROKOWE&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień zaczynamy porannym spacerem na targ. Dopiero 6 rano, a cała wioska tętni życiem. Dzieci bawią się przed domem, gra muzyka nasz gospodarz zaczyna śpiewać, tańczy, udziela nam się atmosfera radości. Na targ przeprawiamy się wodną taryfą – mała łódka chybocze się na wszystkie strony więc przykucamy w ten charakterystyczny wietnamski sposób. &lt;br /&gt;Czego tutaj nie ma: warzywa, owoce, kilo kaczki za jedyne 45 tys. dongów, pirackie filmy DVD – Wilk i Zajac, który powoli wypierany jest przez Toma i Jerry, fabularne filmy z Hong Kongu i Tajwanu, zachodnie tutaj nie mają brania bo nie pasują do tubylczego stylu życia.  &lt;br /&gt;Nasz gospodarz kupuje t-shirt i spodenki dla swojego siostrzeńca za jedyne 1 USD. Czyżby letnia wyprzedaż? Nie, no taxes.   &lt;br /&gt;Tym razem bez żadnych łupów wracamy do bungalowów, gdzie czeka na nas śniadanie i pokaz oczyszczania wody z Mekongu, która dla większości mieszkańców ciągle jest jedynym źródłem wody pitnej, wanną, toaletą… świadomość coraz bardziej boli. Po dwóch łykach odstawiam kawę…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W następnej kolejności odwiedzamy największy targ naziemny i wodny, gdzie również wszystkiego pod dostatkiem: owoce, nieznane mi wcześniej warzywa, ryby, kraby, szczury, węże. Zaczyna mnie mdlić od nadmiaru zapachów i ewakuuję się na przystań. Dobry punkt obserwacyjny  - gospodarz przewodnik opowiada nam o ich ciężkim życiu, spędzonym na łodziach z całymi rodzinami, to ich źródło utrzymania i dom.  &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Czas już pożegnać się z Deltą Mekongu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec jeszcze kilka historii na ten sam temat – George nasz przewodnik: &lt;br /&gt;1. Żartowniś – zdarzyło się w korku. Od 30 min nie ruszyliśmy się nawet o milimetr. Hiszpańska turystka prosi o zatrzymanie autobusu (:-o) bo musi do toalety. Wokół nas pola ryżowe. George więc sugeruje ‘stronę, co oburzyło Hiszpankę, która obstaje przy cywilizowanej toalecie.  Odpowiedź Georga powaliła wszystkich: It would be easier if you were a boy. &lt;br /&gt;2. Filozof – opisując smaki i krajobrazy: you will taste what you will taste, you will see what you will see. &lt;br /&gt;3. Maczo – na głos w autobusie do włoskiej turystki:  you must be fasion model! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam do obejrzenia wspomnieć z podróży: &lt;br /&gt;http://picasaweb.google.pl/marzena.kowalkowska/DeltaMekongu?feat=directlink&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-3599329574891919645?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/3599329574891919645/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/08/delta-mekongu_02.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/3599329574891919645'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/3599329574891919645'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/08/delta-mekongu_02.html' title='Delta Mekongu'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/SnsOfNxv_kI/AAAAAAAAFWU/cu57sFp5H70/s72-c/IMG_1105.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-2745418181794909169</id><published>2009-07-31T21:56:00.000+07:00</published><updated>2009-08-16T12:49:10.784+07:00</updated><title type='text'>English dictionary MADE IN VIETNAM</title><content type='html'>Język angielski nabiera nowego znaczenia w Wietnamie. Poniżej publikuję listę 'cukiereczków', którą będę na bieżąco aktualizować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. na drzwiach wejściowych do sklepu: push in/ push out - co oznacza push/pull :) &lt;br /&gt;2. 18:00 pm - czy to godzina czy już inna strefa czasowa? &lt;br /&gt;3. z oferty salonu fryzjerskiego ekskluzywne usług dla kobiet 'HAIR CARE shaving' :D:D&lt;br /&gt;4. 'made by hand'. Dobrze, że nie 'made of hand' - wtedy na pewno bym tego nie kupiła!&lt;br /&gt;5. marke up - usługa w salonie kosmetycznym. Ciekawe jakiej wysokości mark-up nakładają na ta 'niewiadomoco' usługę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-2745418181794909169?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/2745418181794909169/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/07/english-dictionary-made-in-vietnam.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/2745418181794909169'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/2745418181794909169'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/07/english-dictionary-made-in-vietnam.html' title='English dictionary MADE IN VIETNAM'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-1385657258293201968</id><published>2009-07-30T21:47:00.001+07:00</published><updated>2009-07-30T22:42:49.236+07:00</updated><title type='text'>Lekcja 2 -  nieporozumienie</title><content type='html'>Czasami znajomość języka bardzo się przydaje. Szczególnie tubylcom się przydaje do komuinkacji z turystymi. Zaczynając od najprostszego Motorbike Madame! na spotkaniach z klientami kończąc.&lt;br /&gt;Dzisiejszy dzień obfitował aż w 2 nieporozumienia:&lt;br /&gt;1. spotkaliśmy się dzisiaj z największą siecią handlową Wietnamu - 3 panów po stronie klienta i 3 panie po stronie firmy informatycznej :) cześć spotkania odbywa się po wietnamsku, część po angielsku. Szef firmy szczególnie mi przypadł do gustu - wyglądał jak młody budda - okrągła buźka, która jak się uśmiecha przynosi wszystkim radość. Spotkanie wyszło niczego sobie, jest szansa na projekt! Jak zwykle po spotkaniu omawiamy jego przebieg, dyskutujemy o tym co trzeba przygotować, o uczestnikach spotkania, jaka jest ich rola w firmie. Poznanie psychologii klienta jest niezmiernie ważne, wiek klienta to źródło informacji do czego w obecnym momencie życia dąży, co jest dla niego najważniejsze...wracając taksówką do biura Diep (to nasza sztandarowa sprzedawczyni) mówi, że Dyrektor IT jest bardzo młody: He is seventy six...pewnie się przesłyszałam więc powtarzam, żeby potwierdzić. Diep jednak uparcie obstaje przy swoim: yes, yes seventy six.&lt;br /&gt;Fakt, wyglądał młodo, przypominał buddę - może tu jest ukryty sekret jego młodego wyglądu. Na moje oko,  nasz sajgon budda miał maksymalnie 25 lat! a się okazuje, że ma 76!!! obie z Ania patrzymy po sobie pełne podziwu! Jestem gotowa poznać wietnamski sekret młodości, nawet za cenę jadania codziennie śmierdzącej ryby(:-0).  &lt;br /&gt;Zdrowy rozsądek bierze górę i pytamy się po raz piąty ile ma lat...i się dowiadujemy, że w Wietnamie jak się pytasz kogoś ile ma lat to się odpowiada od razu rocznikiem urodzenia :) stąd to nieporozumienie...a ja już myślałam, że ludzie tutaj żyją po 300 lat i wiek 76 to pierwsza młodość :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. bargain bargain bargain...byle tylko nie przesadzić. Arbuz to moje ulubione danie, świeży i soczysty, więc każdego dnia w drodze powrotnej wędrujemy z Anią przez targ owocowy, żeby zakupić główkę arbuza. Dzisiejszego dnia również postanowiłyśmy uczcić dzień arbuzem. Wieczorową porą znalezienie watermelona nie jest łatwe, dopiero na 4 stanowisku młody chłopak dysponuje takowym. Pytam więc standardowo o cenę za kilogram (standardowa cena to 20 000 VND/kg) i nagle słyszę sixty thousand. Pardone? How much for 1 kg? 60 thousand dongs? no way, I will not pay the price, I know the price! I live here and I will not pay more than 20 thausand dongs for 1kg!! &lt;br /&gt;Już chcę odchodzić od stanowiska, gdy jakiś turysta przyglądający się naszej konwersacji patrzy na mnie i mówi - it is 6 thousand dongs not 60 thousand...&lt;br /&gt;bargain bargain bargain - ale żeby uzyskać niższą cenę :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-1385657258293201968?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/1385657258293201968/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/07/lekcja-2-nieporozumienie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/1385657258293201968'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/1385657258293201968'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/07/lekcja-2-nieporozumienie.html' title='Lekcja 2 -  nieporozumienie'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-3363093522963506011</id><published>2009-07-28T14:29:00.001+07:00</published><updated>2009-07-30T22:43:39.262+07:00</updated><title type='text'>Lekcja 1 - never give up!</title><content type='html'>Całe życie czegoś nowego się uczymy. Dla mnie ta podróż to niekończąca się lekcja. &lt;br /&gt;Nikt nie obiecał, że będzie łatwo, ale za to miłe słowa usłyszane od tubylców motywują mnie do dalszej nauki:&lt;br /&gt;- jesz pałeczkami jak mój 3-letni synek.&lt;br /&gt;- masz samurajski akcent jak mówisz po wietnamsku :)&lt;br /&gt;Never give up!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-3363093522963506011?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/3363093522963506011/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/07/cae-zycie-czegos-nowego-sie-uczymy.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/3363093522963506011'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/3363093522963506011'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/07/cae-zycie-czegos-nowego-sie-uczymy.html' title='Lekcja 1 - never give up!'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-7544906277925696536</id><published>2009-07-28T12:45:00.001+07:00</published><updated>2009-07-31T22:13:11.657+07:00</updated><title type='text'>Ryż jest OK czyli parę słów o kuchni</title><content type='html'>Pierwszy miesiąc mojego pobytu to ogrom doznań smakowych, niekoniecznie smakowitych, ale zawsze to nowe i niepowtarzalne przeżycie. Znajdzie tu raj właściciel podniebienia uwielbiającego miks tysiąca różnych smaków, słono-słodkie doprawione sosem rybnym, do tego zupka super-słodka z jakiś fioletowych owoców. To wszystko na jeden posiłek! BRR. &lt;br /&gt;Już wiem jak czuł się Smok W. zjadając napakowana siarą owieczkę - ja po jednej porcji ryby miałam smak siary w ustach i chęć wypicia rzeki Sajgon. Słone chole...wo!&lt;br /&gt;Zastanawia mnie dlaczego mówi się, że w Azji jest największe spożycie ryżu - gdzie się nie obejrzę widzę wietnamczyków wciągających nudle. Rano, w południe, wieczorem siedzą na tych swoich małym plastikowych stołeczkach rozstawionych na ulicach i wsuwają nudle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po miesiącu mam już swoje ulubione dania - najbardziej z kuchni wietnamskiej lubię arbuzy i ananasy :) &lt;br /&gt;Ale nie zamykam się na nowe smaki i przysmaki. W łikend wybieramy się z Anią do Delty Mekongu, gdzie przysmakiem są grillowane szczury - kto wie, może to będzie hit tego lata...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-7544906277925696536?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/7544906277925696536/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/07/ry-jest-ok-czyli-par-sw-od-kuchni-o.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/7544906277925696536'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/7544906277925696536'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/07/ry-jest-ok-czyli-par-sw-od-kuchni-o.html' title='Ryż jest OK czyli parę słów o kuchni'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-354968688013641307</id><published>2009-07-26T15:40:00.000+07:00</published><updated>2009-07-31T22:22:23.975+07:00</updated><title type='text'>Azja z innej strony - Hong Kong i Shanghai 20-24 LIPCA</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/SnML4MB3edI/AAAAAAAAEtQ/kK64B7oMj7c/s1600-h/IMG_6920.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/SnML4MB3edI/AAAAAAAAEtQ/kK64B7oMj7c/s320/IMG_6920.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364644641058027986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Hong (King) Kong&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kiedy Polska dopiero kładzie się do łóżka, ja już wstaję, aby zdążyć na samolot do HK. Krótka podróż, zmiana czasu, kolejna godzina gdzieś umknęła, łapanka taksówki i znowu zetknięcie się z brutalną rzeczywistością - taksówkarz nie rozumie o angielsku. uf! jak dobrze, że mam na karteczce adres po chińsku. &lt;br /&gt;Moim oczom ukazuje się charakterystyczny obraz - pamiętam go z ostatniej podróży, jednak ciągle robi na mnie to wrażenie. Wieżowce wznoszące się ku chmurom, 50 albo i więcej pięter. Taksówkarz po paru próbach wysadzenia mnie przy innym hotelu w końcu dociera do tego właściwego. Nowoczesny świat, piękne samochody, jachty, blichtr tryskający z każdego sklepu Gucci, Prada, Dolce&amp;Gabana. W Hochiminh City takie sklepy świecą pustkami, tutaj cieszą się ogromną popularnością. &lt;br /&gt;Spotkanie biznesowe, szybka wycieczka do dzielnicy elektroniki, tym razem bez łupów - szybka zbiórka i na lotnisko - Shanghai czeka!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Welcome to Shanghai&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ogromne lotnisko wita nas chińskimi znakami. Powoli zaczynam czuć atmosferę. Greater China! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bez chińskiego ani rusz!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Zawsze mi się wydawało, że gdziekolwiek będę to się dogadam czy to po angielsku, czy kalecząc hiszpański lub ruski. Miałam rację, wydawało mi się. Złapać taksówkę i nią dojechać do wyznaczonego miejsca to już 2 wyzwania. Jak już udało nam się złapać taksówkę to teraz trzeba 'dogadać' się, w które miejsce chcemy dojechać - pół biedy, gdy wiedzieliśmy gdzie na mapie znajduje się to miejsce, pokazujesz i jazda. Zdarzyło się parę razy, że taksówkarz nie rozumiał gdzie chcemy jechać - adres mieliśmy napisany alfabetem łacińskim (!). &lt;br /&gt;Jak kiedyś wybierzecie się na tą stronę świata i będziecie chcieli złapać taksówkę a co ważniejsze dojechać nią do wymarzonego miejsca to poniżej 3 recepty: &lt;br /&gt;1. wymagające długich przygotowań - nauczcie się chińskiego :) &lt;br /&gt;2. na zdrowy rozsądek - napiszcie na kartce adres po chińsku :) &lt;br /&gt;3. challenge!- napiszcie na kartce adres po angielsku, następnie łapiecie takse, pokazujecie na migi taksówkarzowi, żeby poczekał i następnie wyskakujecie z taksówki i robicie łapanke na ulicy - najlepiej jakaś młoda, dobrze ubrana/y chinka/chińczyk i prosicie, żeby przetłumaczyli taksówkarzowi gdzie ma jechać - no i fru! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W knajpie i restauracji - czasami brak zrozumienia może was uratować ;)&lt;br /&gt;Oprócz języka, warto przed wyjazdem wziąć parę lekcji jedzenia pałeczkami lub zawsze wozić ze sobą zestaw McGuyver'a - składany widelec i nożyk. &lt;br /&gt;Raz nieznajomość języka uratowała nas przed daniem, które na obrazku wyglądało jak kawałki piersi z kurczaka w panierce. Po skosztowaniu okazały się chrząstkami kurczaka(:-0). Za mało wiem jeszcze o tym kraju, może na tej części globu chrząstka kurczaka to suplement diety z podobnymi właściwościami jak chrząstka rekina. Pozostawiam tą kwestię do zbadania podczas następnej wizyty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całkowie zaćmienie! Słońca - 22 LIPCA&lt;br /&gt;Przypadkiem udało nam się przybyć do Shanghai'u i przeżyć całkowite zaćmienie słońca- kolejne takie wydarzenie w tej części świata zdarzy się za 300lat!&lt;br /&gt;Już od godzin porannych ludzie zaczęli zbierać się na placach, w parkach, a my wyruszyliśmy do biura. Z perspektywy taksówki widzieliśmy, jak niebo ciemnieje, ale to chyba zbliżające się chmury deszczowe, a nie zaćmienie...lunęło deszczem, przebiegliśmy z taksówki do biura. Dojeżdżamy na 14 piętro, wchodzimy do biura a tu za oknem ciemność! widzę ciemność! Niesamowite, nie wiedziałam, że aż takie wrażenie to na mnie zrobi. 'Noc' utrzymała się przez ok. 6 minut, a potem rozjaśniło się. Przeżycie niesamowite - polecam ;) &lt;br /&gt;Tego też dnia wybraliśmy się na najwyższy punkt obserwacyjny świata &lt;a href="http://www.swfc-observatory.com/en/"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;wieżowiec jak wieżowiec, wysoki, ale jak się wjedzie na 100 piętro i stanie na przeżroczystej podłodze to może zakręcić się w głowie - świat pod stopami, 474 metrów. Mnie udało się pobić rekord wysokości, bo miałam 11cm szpilki...czuć jak lekko drży budynek...chyba lepiej będzie jak zjedziemy już na dół!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-354968688013641307?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/354968688013641307/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/07/azja-z-innej-strony-hong-kong-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/354968688013641307'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/354968688013641307'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/07/azja-z-innej-strony-hong-kong-i.html' title='Azja z innej strony - Hong Kong i Shanghai 20-24 LIPCA'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/SnML4MB3edI/AAAAAAAAEtQ/kK64B7oMj7c/s72-c/IMG_6920.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-4532783805045502293</id><published>2009-07-17T22:15:00.000+07:00</published><updated>2009-07-30T21:46:58.834+07:00</updated><title type='text'>Shoooping - czyli to co wiewióry lubia najbardziej</title><content type='html'>Kto powiedział, że handel w Wietnamie nie jest zorganizowany? że to kanał tradycyjny? &lt;br /&gt;Wycieczka krajoznawcza do supermaketu to naprawdę wielkie przeżycie - tłumy jak u nas w święta. W alejkach panują te same zasady co na ulicy - trzeba się pchać, przeciskać...oprócz zakupów, można także dostać wielu siniaków.   &lt;br /&gt;5 minut zakupów, 30 minut stania w kolejce  - czas na obserwację:&lt;br /&gt;1. dlaczego wszyscy chodzą w piżamkach? czyżby to unowocześniony tradycyjny strój wietnamski. Prawie wszystkie wietnamski kobiety je noszą. Zaczynam się zastanawiać, czy nie grzeszę ubierając moją piżamkę tylko na noc?&lt;br /&gt;2. foliowe woreczki, reklamówki - wszystko do nich pakują, aż się boję podejść do kasy,żeby i mnie nie spakowali! &lt;br /&gt;3. kasjerka grzebie się niemołosiernie - pakuje każdy produkt do osobnego woreczka, potem jeszcze w zbiorczy woreczek i do reklamówki...&lt;br /&gt;moja cierpliwość powoli się kończy a od kasy dzieli mnie jeszcze chyba 250 woreczków i 34 reklamówki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najlepszym miejscem do robienia zakupów jest ulica - the street is the market!&lt;br /&gt;Gdziekolwiek się obejrzę widzę sklepik, punkt usługowy, tutaj można kupić wszystko a co ważniejsze całkiem tanio, jeśli tylko się posiadło umiejętność targowania - bargain bargain bargain! Na początku z taką niewielką nieśmiałością proszę o upust, ale każda kolejna rzecz to coraz większa przyjemność i coraz niższa cena :) &lt;br /&gt;Muszę się strzec, żeby nie wpaść w shopoholizm!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-4532783805045502293?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/4532783805045502293/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/07/shoooping-czyli-to-co-wiewiory-lubia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/4532783805045502293'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/4532783805045502293'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/07/shoooping-czyli-to-co-wiewiory-lubia.html' title='Shoooping - czyli to co wiewióry lubia najbardziej'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-4795141315684378718</id><published>2009-07-14T22:27:00.000+07:00</published><updated>2009-07-27T21:25:39.839+07:00</updated><title type='text'>Vung Tao - pierwsza wyprawa poza Sajgon</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm24yks6tfI/AAAAAAAAErg/-4qqeDW5HBQ/s1600-h/Kola%C5%BCe.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 283px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm24yks6tfI/AAAAAAAAErg/-4qqeDW5HBQ/s400/Kola%C5%BCe.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363145910253172210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czas wreszcie zobaczyć inną stronę Wietnamu, więc przebieram się za turystę, biorę plecak, aparat i nad morze Chińskie! Wycieczka wodolotem - brzmi wspaniale, na zdjęciach nowoczesny, szybki w rzeczywistości zardzewiały, z wyleniałymi dywaniami- klimacik jest. Byle tylko dał radę falom morskim i dowiózł nas w całości do portu Vung Tao. Półtorej godzinki i jesteśmy...aż oczom nie mogę uwierzyć,żaden szalony motoryniarz nie woła za nami: Maaadame!motorbajk, motorbajk! bo nie ma tłumu motorynek, można spokojnie iść po chodniku, jest po prostu sielsko-anielsko! Cała naprzód - trzeba zdobyć górę, na której z rozłożonymi czeka figura Chrustysa - mmmm, trochę europejskości. Już po paru pokonanych stopniach pot leje się strumieniami, słońce grzeje niemiłosiernie i zaczynam się robić bardziej wietnamska - przynajmniej w kolorze skóry. Mało tutaj białych a tubylcy (tzn. turyści azjatyccy) patrzą na nas z ciekawością, usmiechają się i machają na powitanie , małe mangi chcą sobie z nami zrobić zdjęcia (ale misie tutaj podoba!). &lt;br /&gt;Upojone widokami ruszamy na plażę - Dorota obrała sobie za cel wykąpanie się w chińskiej wodzie...mnie wystarczy widok kąpiących się w ubraniach tudzież szmatach wietnamczyków - czyżby woda była zimna? &lt;br /&gt;tutaj też budzimy sensację, szczególnie Dorota, która pozwoliła sobie na odrobinę szaleństa i poszła pływać w stroju kąpielowym (!).&lt;br /&gt;Po raz kolejny mam wrażenie, jakby cofnęła się w czasie - Polska lat 80-tych. Pamiętacie zapach chińskich tenisówek? wchodzisz do restauracji i wszystkie wspomnienia z dzieciństwa wracają - wystarczy jeden głęboki wdech, zamykasz oczy i oto podchodzi kelner, z wietnamskim akcentem uśmiecha się i zaprasza do stolika.  &lt;br /&gt;Dziś ryż z owocami morza może być chińskiego, cola - stoliczku nakryj się! mniam - zwykłe jedzenie! Który to już dzień z kolei, kiedy znowu jem ryż? 5,6...chyba powinnam zaczać liczyć dni, kiedy jem coś innego niż ryż. &lt;br /&gt;Ubikacja na zapleczu z mydełkiem wielorazowego użytku i ręczniczkiem, który widział i otarł się w swoim żywocie o miliony rąk - jeśli chcesz mieć czyste ręce omiń ręczniczek wielkim łukiem!&lt;br /&gt;zostało nam jeszcze parę godzin, żeby zobaczyć resztę kurortu - udajemy się wraz z naszym przewodnikiem do White Palace - hmm, nic ciekawego, miejsce w którym Francuzi mieli swoją przystań - jedyne co misie tutaj podoba to widok z okna - hmmm, zaczynam się rozmarzać... Szybko wracamy do rzeczywistości przy wietnamskiej kawie w pięknie położonej kawiarence. Ta kawa to nawet leniwca by obudziła - ja tego bez mleka nie wypiję! Dorota też się poddaje, idzie do lady poprosić o mleko. Przychodzi po 5 minutach ze 1 szklanką mleka i słomką - tak tutaj podają kawę z mlekiem? Nie, po prostu nasza kelnerka nie rozumiała po angielsku, więc Dorota podeszła do lodówki, wyciągnęła mleko i kelnerka podała nam mleko :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-4795141315684378718?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/4795141315684378718/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/07/ale-sajgon-czyli-pierwsza-wycieczka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/4795141315684378718'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/4795141315684378718'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/07/ale-sajgon-czyli-pierwsza-wycieczka.html' title='Vung Tao - pierwsza wyprawa poza Sajgon'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm24yks6tfI/AAAAAAAAErg/-4qqeDW5HBQ/s72-c/Kola%C5%BCe.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7744743090516769717.post-2668812018201426509</id><published>2009-07-14T21:45:00.000+07:00</published><updated>2009-07-27T21:57:12.612+07:00</updated><title type='text'>Welcome to HoChiMinh City - hej przygodo!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3AOyeeKDI/AAAAAAAAEr8/sIC2FEsZGDE/s1600-h/IMG_0106.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 260px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3AOyeeKDI/AAAAAAAAEr8/sIC2FEsZGDE/s320/IMG_0106.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363154091568408626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Minęły 2 tygodnie od kiedy przyleciałam dp HCMC miasta 4 mln skuterów(dalej zwanych  motorbajkami lub motorynkami) i 12mln mieszkańców. Na początek, dla rozruszania lewej półkuli obliczcie średnią liczbę pasażerów motorynki? szok? Wyobraźcie sobie, że ja widziałam 5 osobową rodzinę - jak do tej pory to rekord, ale ciągle rozglądam się za nowymi rekordzistami. &lt;br /&gt;Pierwszy łikend to odkrywanie ścieżek HCMC, wizyta w zoo, trochę znajomych klimatów - moja ulubiona Katedra Notre Damne. &lt;br /&gt;Powoli zaczynam się przyzwyczajać do otaczających mnie widoków.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7744743090516769717-2668812018201426509?l=justmarenza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://justmarenza.blogspot.com/feeds/2668812018201426509/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/07/hej-przygodo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/2668812018201426509'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7744743090516769717/posts/default/2668812018201426509'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://justmarenza.blogspot.com/2009/07/hej-przygodo.html' title='Welcome to HoChiMinh City - hej przygodo!'/><author><name>maRenza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13099247397049655620</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='25' src='http://3.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3CAo0JUuI/AAAAAAAAEsE/x5F7MTuJB1M/S220/IMG_2976.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_SOQjyPMVKsY/Sm3AOyeeKDI/AAAAAAAAEr8/sIC2FEsZGDE/s72-c/IMG_0106.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
